obserwacja-myśli- zapiski

Jest jak jest.

Kochani!

Na wstępie bardzo ale to bardzo mocno chciałam podziękować za każde ciepłe słowo, które otrzymałam od Was w poszczególnych komentarzach. W tym wyjątkowo trudnym dla mnie czasie świadomość, że jesteście, wspieracie mnie, trzymacie za mnie kciuki jest niewyobrażalną pomocą i ulgą :) Każdemu z Was szczere dzięki!

 

To zdumiewające ile poradnik dotyczący godnego przejścia rozstania może. „poradzić”;p Jednym ze sposobów na zapomnienie jest  pstrykanie sobie gumką recepturką ile tylko razy pomyślę o swoim byłym, że niby siniak który stworzy mi się na wysokości moich wystających żył będzie karą za jakąkolwiek myśl o Nim? Dobra, niby jestem zdumiewająco uprzedzona do sposobu a przecież i tak spróbuję.

To dziwne  ale jako osoba ze złamanym sercem dość dobrze oceniam swój zewnętrzny wygląd. Prawię sobie sama komplementy- podobno ta pozytywna afirmacja też pomaga w przejściu przez żałobę po związku. Nawet zrobiłam dziś 45 minutowy trening z wirtualną panią trener, bo mam dość tych wiszących ud. Biorę się za siebie, choć pani fit mnie mega wykończyła i do tej pory z wysiłku trzęsie mi się całe ciało. 

To niesamowite jak człowiek jest załamany to wszystko sobie wmówi. Dobrze, że już nie wmawiam sobie, że On wróci.. bo wiem, że już nie wróci, wiem, że już nie napisze. Zwyczajnie to wiem- pozbyłam się jakichkolwiek nadziei. Czy jest mi z tym lepiej? Bo ja wiem, boli mocno wciąż, momentami dobijająco mocno, ale chyba powoli zaczynam przyznawać, że po prostu spotkała mnie taka sytuacja. Wiem, że jeszcze wiele czasu musi minąć aby np. pewne piosenki mi się z Nim nie kojarzyły, bądź żebym mogła bez płaczu odśpiewać całą „Goodbye my almost lover” ale wciąż wierzę, że to w końcu się wydarzy. Teraz moim jedynym dylematem jest to, czy mam zjeść jednego żelka czy krzyczeć do mamy, że podgrzała pomidorową. Serce jest przy żelkach, ale rozum wybiera pomidorową, więc krzyczę;] Poza tym wypiłam dziś już 3 szklanki wody, bo jak się obudziłam i zarzuciłam na dzień dobry internety to było tam 6 sposobów by powitać dzień piękniejszą. Jednym z nich była szklanka wody, drugi przysiad- co zrobiłam, nie przejmując się trzaśnięciem w moich kolanach, przecież tak jest zawsze a co dopiero o poranku ;]

 

***

Tylko raz dziś weszłam na Jego profil (bo zapomniałam nałożyć gumkę recepturkę ->jak będę w kuchni to poszukam). Najadłam się tostów.. to ma być moja dieta? Nie mam cierpliwości ani do niczego ani do kogo. Do siebie najbardziej.

Do następnego!